OŁTARZE NA BOŻE CIAŁO - HARMONOGRAM
- Szczegóły
- Autor: aRadosław
- Kategoria: Aktualności
- Odsłon: 49
- HARMONOGRAM przygotowania ołtarzy na Boże Ciało:
|
2026 |
CYPRIANY |
JASIENIEC |
OSP |
KAMIEŃSZCZYZNA BEZ DOMÓW PRZY BATALIONÓW |
|
2027 |
JÓZIN |
SOCHACZEWSKA |
OSP |
BATALIONÓW I KAMIEŃSZCZYZNA WZDŁUŻ UL. BATALIONÓW |
|
2028 |
WESOŁA ERMINÓW |
ĆMISZEW RYBNOWSKI |
OSP |
SZKOLNA BOROWA RYBIONEK |
|
2029 |
PARKOWA TOWAROWA |
ĆMISZEW PARCEL |
OSP |
LUDWIKÓW |
Niewinna zabawa w Halloween
- Szczegóły
- Autor: aRadosław
- Kategoria: Aktualności
- Odsłon: 511
Czy Halloween to tylko niewinna zabawa?
W Piśmie Świętym czytamy: "Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła" (1 Tes 5, 21-23).
Bardzo serdecznie i gorąco chciałbym w tym momencie pozdrowić wszystkich, którzy postanowili poświęcić kilka minut i zapoznać się z treścią poniższego artykułu. Artykuł ten nie rości sobie prawa do tego by być uznany za całościowe opracowanie problemu, a jedynie za pewnego rodzaju próbę zapoznania się z treściami jakie niesie "święto" Halloween, tak przecież szeroko rozpowszechnione i zakorzenione w kulturze tego kontynentu.
Po raz pierwszy zetknąłem się z tym "świętem" po przybyciu do Stanów Zjednoczonych, dokładnie do Detroit. W ciemny i dość zimny halloweenowy wieczór mój kolega postanowił pokazać mi coś co do tej pory było dla mnie czymś nieznanym. Tak więc miałem okazję zobaczyć na ulicach Detroit dzieci przebrane za wiedźmy, kościotrupy, wilkołaki. Apogeum zdziwienia, a może bardziej przerażenia, wywołał we mnie płonący dom (dla niektórych święto to było wspaniałą okazją aby spalić stare opuszczone domostwa). Patrząc z perspektywy czasu, było to dla mnie niepokojące spotkanie z inną "kulturą". Jednak do głębszej refleksji zmobilizował mnie dopiero obejrzany film "Halloween - Trick or Treat", który to w jasny sposób wskazuje, że korzenie tego święta wywodzą się z poganizmu, satanizmu i czarnej magii. Wstrząsające wrażenie wywarło na mnie świadectwo mężczyzny, który jako dziecko był przeznaczony na kapłana w kręgu satanistów, a który był świadkiem złożenia w ofierze szatanowi swojej koleżanki, od momentu narodzin przeznaczonej na ofiarę dla boga śmierci.
HISTORIA HALLOWEEN
Po krótkim wstępie, oddajmy głos historii cofając się do źródeł tego "święta", które, niestety, w dzisiejszych czasach wręcz konkuruje ze świętami Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy.
Halloween jest to festiwal pochodzący ze Szkocji a obchodzony w wigilię Wszystkich Świętych, czyli 31 października.
W tradycji pogańskiej ponad 2 tysiące lat temu, ostatni dzień roku (31 października) świętowano potrójnie: 1) żegnano lato, 2) witano zimę i 3) obchodzono święto zmarłych. Dla Celtów data 31 października była przełomowa jako pożegnanie Starego Roku i powitanie Nowego Roku z racji zakończenia żniw. Święto Halloween zapoczątkowali Celtowie, którzy zamieszkiwali obecne tereny Anglii, Irlandii, Szkocji, Walii i płn. Francji. Celtyccy kapłani, nazywani druidami, czcili w tym dniu w szczególny sposób boga śmierci Samhain. Tak więc dzień ten stał się świętem śmierci, gdyż tego dnia bóg celtycki wywoływał duchy, złych zmarłych, którzy odeszli w ciągu ostatniego roku. Według celtyckich wierzeń, w tym czasie złe duchy wędrowały po wsiach dokuczając ludziom. Celtowie spodziewali się prześladowań ze strony złych duchów, co wcale nie było dla nich czymś zabawnym. Ludzie ci wierzyli, że przez składane ofiary za grzechy zmarłych, winy mogą być odpuszczone a uwolnione dusze mogą osiągnąć niebieską chwałę. Celtowie również oddawali hołd słońcu, które uznawali za bóstwo, wierząc, że to właśnie słońce jest najlepszym przyjacielem, bo daje wzrost zbożu i ciepło dla człowieka. W dniu 1 listopada, który był również celtyckim Nowym Rokiem, składano słońcu ofiarę nie tylko ze zwierząt ale nawet z ludzi (byli to przeważnie mężczyźni, często kryminaliści, których palono w wiklinowych koszach pokrytych słomą). Celtowie rozpalając ognisko wierzyli, że w ten sposób mogą wspomóc boga słońca, który u schyłku lata wydawał się być słabszym niż bóg śmierci, wierzyli też, że ciepło ognia odpędzi złe duchy i skieruje je na inne drogi. Celtowie bali się tego wieczoru bardziej niż jakiegokolwiek innego dnia roku. Złe duchy wieczorem były wszędzie. Mówiono, że różnego rodzaju zaklęcia i czary podczas wigilii "Samhain" posiadały szczególną moc.
DRUIDZI
Celtowie mieli swoich satanistycznych kapłanów nazywanych druidami. Owi kapłani 31 października wyruszali od zamku do zamku domagając się jedzenia, a ci, którzy im odmówili byli przeklinani. Niejednokrotnie zdarzało się, że kapłani nie tylko oczekiwali na jedzenie ale żądali ofiary z ludzi, głównie chodziło o młode dziewczęta, które następnie były składane w ofierze szatanowi poprzez spalenie na stosie. Jeżeli wydana dziewczyna zyskiwała ich aprobatę, zapalali świecę uczynioną z ludzkiego tłuszczu i wkładali ją do wyrzeźbionej głowy Jacka 0-Lanterna, co miało chronić wszystkich domowników od demonów. Jeśli oczekiwania nie zostały zaspokojone następował czas trików, czyli sztuczek. Na drzwiach wejściowych do domu zawieszali heksagram, który był znakiem, że szatan lub jego demony mogą tej nocy bezkarnie gnębić ludzi, nawet zabijając któregoś z domowników. Uderzenia i dźwięki muzyki ogłaszały rozpoczęcie wędrówki kapłanów, dodatkowo wprowadzając atmosferę strachu. Często druidowie napadali na swoje ofiary, mordując je, po czym składali je w ofierze. Kapłani celtyccy byli ludźmi kontrolowanymi przez szatana - posiadali niezwykłą, dziwną a zarazem straszną moc. Owa noc była nasycona nie tylko wędrówką kapłanów ale również wszelkiego rodzaju sztuczkami czarnej magii. Nieodzownym atrybutem święta Halloween były noszone przez kapłanów duże rzepy, ponacinane na podobieństwo demonów. Po przybyciu Celtów na kontynent północno-amerykański rekwizyt rzepy zastąpiła dynia. Wierzono, że każdy kapłan celtycki zawiera demonicznego ducha, który go osobiście prowadzi i kieruje nim. Nieodzownym elementem Halloween były przeraźliwie czarne stroje. Zwyczaj ten wywodzi się z przekonania, że właśnie tej nocy duchy zmarłych włóczą się po ziemi. Celem stroju miało być zmylenie złego ducha, by myślał, że jest to jeden z duchów i pozostawiał takiego człowieka w spokoju.
KOŚCIÓŁ KATOLICKI
Mówiąc o roli Kościoła Katolickiego należy niewątpliwie pamiętać, że przez pierwsze cztery wieki religia katolicka musiała działać w "podziemiu" nauczając o Jezusie Chrystusie. Dopiero w momencie uznania chrześcijaństwa za religię oficjalną, Kościół miał szersze możliwości w nauczaniu, co niewątpliwie miało pozytywny wpływ na życie duchowe, społeczne czy nawet polityczne. Ojcowie Kościoła widząc niejednokrotnie zwyczaje pogańskie, starali się tym świętom nadać chrześcijański wymiar. Grzegorz IV w 834 r. wprowadził do Kościoła Uroczystość Wszystkich Świętych jako pamięć o zmarłych. Uroczystość ta, to oddanie czci wszystkim świętym w niebie tym znanym jak również tym bezimiennym. Do ósmego wieku Uroczystość Wszystkich Świętych obchodzono w miesiącu maju. Papież, widząc nieustanne praktyki Celtów, postanowił nadać temu świętu wymiar prawdziwie chrześcijański, przenosząc Uroczystość Wszystkich Świętych w miejsce Halloween. Niestety, pomimo wielu usiłowań, cały czas istnieje grupa ludzi, która kultywuje festiwal śmierci. W ostatnich czasach możemy nawet zauważyć jakieś ponowne zainteresowanie się tym "świętem", które rozprzestrzenia się i to nie tylko w Anglii, Stanach Zjednoczonych czy Kanadzie ale od kilku lat nawet w Polsce. Chciejmy pamiętać, że Halloween w swojej historii nigdy nie było świętem chrześcijańskim. Święto to zawsze było satanistyczne.
WSPÓŁCZESNE HALLOWEEN
Proponuję, abyśmy przez chwilę przyjrzeli się jak dzisiaj obchodzone jest Halloween. Czy w większości nie koncentruje się ono na ciemności, śmierci, strachu i złu? Chyba najbardziej niepokojące jest to, że z uśmiechem na ustach przebieramy nasze dzieci za wiedźmy, kościotrupy, szkielety, śmierć, wilkołaki i wysyłamy je w ciemność ulicy gdzie nasze aniołki, które mają służyć Bogu, powtarzają pogański rytuał druidzkich satanistycznych kapłanów: "treat or trick".
Część społeczeństwa zasłania się stwierdzeniem, że to tylko dla zabawy, dla "fanu", my przecież nie traktujemy tego poważnie. My może nie, ale nie wiemy czy szatan tego nie bierze na poważnie, przecież to jest jego święto. Ten wieczór zawsze był poświęcony jego czarnej i złośliwej magii. Biblia Szatańska wyraźnie mówi, że Halloween jest ich największym świętem. Doreen Irving (praktykowała okultyzm) napisała książkę "Set free to serve Christ' ("Uwolniony, by służyć Chrystusowi"). W tej to właśnie książce czytamy: "Prawdziwi czarodzieje cieszą się gdy chrześcijanie biorą udział w demonicznych tradycjach. Bardzo często demony mają dostęp do wielu ludzi. Czy myślicie, że TRICK or TREAT - to przeszłość bez żadnego znaczenia dzisiaj?
W USA okultyzm nieustannie zabija w czasie Halloween. W Australii media podają o powtarzających się corocznie ofiarach składanych z ludzi w Melbourne i Brisbane."
Do najnowszych niestety mało chlubnych kart halloweenowego szaleństwa należy dodać spalony w zeszłym roku anglikański kościół św. Jana, wybudowany w 1754 roku (Lunennburg, Nova Scotia). Kościół ten był drugim pod względem wieku kościołem anglikańskim w Kanadzie (pożar wybuchl zaraz po północy, policja bardzo mocno łączy ten incident z halloweenowym szaleństwem). W tę właśnie noc w samym miasteczku i okolicy policja zanotowała 22 wezwania do pożarów. Jedna z rozmówczyń nazwała tę noc “nocą piekła” a halloween jako przykład degradacji człowieka.
Drogi czytelniku, na ile było mi to dane, chciałem ukazać mroki i niepewności święta Halloween, ale ostateczną decyzję pozostawiam Tobie, który w tym momencie bierzesz odpowiedzialność nie tylko za zbawienie swojej duszy lecz również za zbawienie duszy Twojego dziecka. Mam świadomość, że nie można tylko zabrać dzieciom tego “święta”, nie dając nic w zamian. Zastanawiam się, czy dobrze przygotowany wieczór w gronie rodzinnym (np: wspólna modlitwa, dobry film) nie będzie lepszym prezentem niż halloweenowe szaleństwo.
Jeśli kogoś z czytelników zainteresował temat poruszony w tym artykule, zachęcam gorąco do obejrzenia filmu: "Halloween - Trick or Treat", który doskonale ukazuje tragizm wydawałoby się radosnego i niegroźnego święta jakim jest Halloween, szczególnie jeśli do tego przykłada rękę chrześcijanin. Zły tym razem omamił nawet chrześcijan, którzy pod pozorem niewinnej zabawy, uczestniczą w karnawale śmierci, gdzie głównym wodzirejem jest sam szatan.
Cytuję z Pisma Świętego na zakończenie:
"Lecz po cóż to mówię? Czy może jest czymś ofiara złożona bożkom? Albo czy sam bożek jest czymś? Ależ właśnie to, co ofiarują poganie, demonom składają w ofierze, a nie Bogu. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów". (1 Kor 10,19-22)
Ks. Jan Karpowicz TChr
Źródło: https://spbyslaw.edu.pl/
Świętych Obcowanie ...
- Szczegóły
- Autor: aRadosław
- Kategoria: Aktualności
- Odsłon: 562

Dusza człowieka od momentu, gdy ją Bóg stworzył przy poczęciu w łonie matki, będzie żyła wiecznie. Każdą Bóg stworzył z miłości i dla miłości, którą chce ją obdarzać w życiu na ziemi, a potem przez całą wieczność.
Bóg stworzył ją razem z pierwszym zalążkiem ciała i odtąd pełnię człowieka będzie stanowiło połączenie duszy i ciała. Dlatego przy końcu świata każda dusza odzyska swoje ciało, z którym została rozłączona w chwili śmierci. Tylko dwa ludzkie ciała już uczestniczą w chwale nieba. To święte i uwielbione ciała Pana Jezusa i Jego Matki. Wszystkie inne zmartwychwstaną w dniu Paruzji.
Śmierć – będąca konsekwencją życia na ziemi, trwająca aż do Sądu Ostatecznego i zmartwychwstania na życie wieczne – jest stanem zarówno fascynującym, jak dramatycznym. Tak więc od chwili poczęcia poprzez życie na ziemi przez 70 – 80 lat (przeciętnie) wygrywamy wieczność niepojęcie szczęśliwą lub straszną.
O ile okres życia człowieka na ziemi jest realny, bo potwierdzony przez zmysły, rozum, świadomość, doświadczenie i wszystkie dostępne narzędzia nauki, o tyle okres po śmierci, równie realny jak poprzedni, otacza tajemnica, zasłona, którą przekroczyć może tylko wiara.
Wiara w życie pozagrobowe towarzyszy ludzkości od jej początków; najstarsze ślady cywilizacji mówią o kulcie zmarłych. W 2 Księdze Machabejskiej ta wiara występuje już w bardzo pogłębionej postaci: wódz Juda Machabejczyk po zwycięskiej bitwie „(…) posłał do Jerozolimy około dwu tysięcy srebrnych drachm, aby złożono ofiarę za grzech. Bardzo pięknie i szlachetnie uczynił, myślał bowiem o zmartwychwstaniu. Gdyby bowiem nie był przekonany, że ci zabici zmartwychwstaną, to modlitwa za zmarłych byłaby czymś zbędnym i niedorzecznym, lecz jeśli uważał, że dla tych, którzy pobożnie zasnęli, jest przygotowana najwspanialsza nagroda – była to myśl święta i pobożna” (2 Mch 12,43-45).
W tym fragmencie ze Starego Testamentu są już zawarte prawdy wiary: że człowiek po śmierci żyje, ponosi odpowiedzialność za swoje czyny na ziemi, że modlitwa i ofiary żyjących na świecie pomagają mu w odpokutowaniu za grzechy i że ta troska o uwolnienie go od kar za grzechy jest rzeczą świętą i pobożną. W Nowym Testamencie słowa Pana Jezusa poświęcone życiu pozagrobowemu zapisane w dwóch fragmentach Ewangelii są szczególnie poruszające: to opis Sądu Ostatecznego u św. Mateusza (25,31-46) i przypowieść o bogaczu i Łazarzu u św. Łukasza (16,19-31).
Stary aforyzm streszcza tę prawdę: „Jakie życie, taka śmierć, jaka śmierć, taka wieczność”. Święta Faustyna, po jednym widzeniu duszy zmarłej, która przyszła jej oznajmić, że z czyśćca przeszła już do nieba, tak napisała: „Zrozumiałam, jak ścisła jest łączność tych trzech etapów życia dusz, to jest ziemia, czyściec, niebo” (Dz. 594).
W Credo wyznajemy wiarę w „świętych obcowanie”, nie zawsze w pełni zdając sobie sprawę, że tu nie chodzi tylko o świętych wyniesionych na ołtarze. Tu jest mowa o realnej, zawsze aktualnej więzi, która łączy żyjących na ziemi ze zbawionymi w niebie i zbawionymi, ale przygotowującymi się do udziału w chwale nieba. Te ostatnie to są dusze znajdujące się w czyśćcu.
Czym jest czyściec? To nie jest miejsce – to stan człowieka, który po śmierci ujrzał się w obliczu największej Świętości, Doskonałości i Miłości. Pełnią swojej świadomości uznał, że stoi przed Bogiem w całej swojej niedoskonałości, grzeszności i nędzy. Sam siebie osądza i pragnie odnaleźć tę godność i niewinność, którą utracił, a którą teraz chce odzyskać, aby go już nic nie odłączało od tego Ogniska Wszechmocnej Miłości, jakim jest Bóg. Ogniska, wobec którego cały kosmos jest marnym pyłkiem.
Sam człowiek ocenia, jaką musi przejść drogę, aby być godnym stanąć w obliczu Największej Miłości, którą za życia tyle razy zlekceważył. Dla jednych będzie to długi proces oczyszczania, dla innych krótszy – w zależności od popełnionego zła, ale w każdym wypadku będzie to droga bolesna. Sprawiedliwości musi się stać zadość, za człowiekiem idą jego złe czyny; na ziemi pozostali ci, których skrzywdził, zgorszył, oszukał, którym się nie odwdzięczył za dobro…
Dla pokutujących w czyśćcu jest jedna wielka pociecha i szczęście: świadomość, że Bóg im przebaczył dzięki ofierze odkupieńczej Jezusa Chrystusa, Jego umiłowanego Syna; już są pewni zbawienia wiecznego, piekło im nie grozi, już więcej grzeszyć nie będą, ale zło popełnione musi być odpokutowane, naprawione. Dusze w czyśćcu same sobie nie mogą pomóc, a cierpią bardzo. Źródłem ich bólu jest najpierw niczym nieukojona tęsknota za Bogiem, który im się ukazał w chwili pośmiertnego sądu. Innym źródłem bólu jest żal za grzechy, za zaniedbania, za zmarnowane łaski i głosy sumienia, za niewykorzystane okazje do czynienia dobra; to także świadomość, że popełnione zło pleni się nadal: dany zły przykład, brak wychowania religijnego dzieci, demoralizacja młodych…
Czyściec, wbrew temu, co można sądzić o cierpieniu, które ze sobą niesie, jest wielkim przejawem miłosierdzia Bożego: nawet największy grzesznik za chwilę żalu i wezwania Bożego imienia może, po przejściu przez czyściec, osiągnąć wieczne szczęście oglądania Boga. W prawdzie wiary o „świętych obcowaniu” czyściec może mieć swoje uprzywilejowane miejsce. Z jednej strony przygotowuje przyszłych godnych nieba, z drugiej – dla żyjących na ziemi jest pobudką do stałej pamięci modlitewnej o zmarłych. Nie tylko pokutujący w czyśćcu tęsknią za Bogiem, ale Pan Jezus tęskni za tymi, za których poniósł śmierć, pragnie jak najszybciej móc ich przygarnąć do siebie już na wieczność. Ktokolwiek wspomaga dusze oczyszczające się, aby skrócić ich cierpienia i oczekiwanie na niebo, jakby gromadził skarby wdzięczności i z ich strony, i ze strony Zbawiciela. Wierzył w to Juda Machabejczyk, modląc się i składając ofiary za swoich poległych żołnierzy.
Bez włączenia w obieg modlitwy i ofiary całego czyśćca świętych obcowanie nie byłoby pełne. My prosimy o pomoc świętych w niebie, dusze czyśćcowe nas proszą o wsparcie, a kiedy osiągną zbawienie, będą nam pomagać. Tak powinno przebiegać krążenie miłości w królestwie niebieskim.
Najcenniejszą pomocą dla zmarłych jest ofiara Mszy świętej oraz Komunie święte przyjmowane w ich intencji; potem idą modlitwy, zwłaszcza droga krzyżowa, uzyskiwanie odpustów, przebaczenie krzywd doznanych od nich i wszelkie dowody życzliwej pamięci, na przykład mówienie o ich zaletach czy zasługach tym, którzy ich krytykują. To wszystko jest ważniejsze od ozdobnych nagrobków, kwiatów i zniczy.
Kościół od czasów apostolskich przywiązywał wielką wagę do nabożeństwa za dusze zmarłych. W dziejach Kościoła Bóg obdarzył wielu świętych specjalną wrażliwością na ich potrzeby. Niektórzy ze świętych otrzymywali dar obcowania ze zmarłymi, a także przejmowania części ich cierpień, aby wyjednać im szybsze osiągnięcie nieba. Spośród licznych orędowników za dusze czyśćcowe trzeba wymienić choćby kilkoro: św. Katarzynę z Genui, św. Franciszka Salezego, bł. Stanisława Papczyńskiego, św. Faustynę, a wśród współczesnych – siostrę Łucję z Fatimy oraz Marię Simmę, Austriaczkę zmarłą w 2004 r., która całe swoje życie poświęciła pomocy duszom pokutującym.
W notatkach jej znajdujemy takie refleksje: „Jest tyle rodzajów czyśćca, ile dusz… Żadna dusza nie wróciłaby z czyśćca, by żyć tu, jak przedtem, w ciemnościach, w jakich żyjemy, ponieważ posiada wiedzę, o jakiej my nie mamy pojęcia. Pragnie czyśćca, procesu oczyszczenia, tak jak złoto chce w ogniu oczyścić się z domieszek… Pan Bóg objawił się jej w takiej promiennej, oślepiającej piękności i czystości, że żadna siła nie skłoniłaby takiej duszy do tego, by przystąpiła przed oblicze Boga z najmniejszą choćby skazą. Dopiero czysta, doskonała dusza ma śmiałość stanąć przed obliczem Wiekuistej Światłości i Boskiej Doskonałości, by oglądać Boga twarzą w twarz”.
Źródło: https://trwajciewmilosci.pl/
Strona 1 z 4






